czwartek, 7 sierpnia 2014

Rozdział 3

       Spotykaliśmy się w wolnych chwilach, lecz ciągle obawiałam się komplikacji. Wciąż było jakieś „ale”. Sądziłam, że gdy będziemy wystarczająco blisko, on zapyta „dlaczego ?” patrząc na moje okaleczenia, a ja rozpadnę się na miliony kawałków. Nie chciałam mówić o moim życiu, bo to było zbyt bolesne dla mnie. Ojciec był biznesmenem, więc ciągle nie było go w domu, lecz gdy już był i siedział w swoim fotelu ze szklanką whiskey w ręku, to wiedziałam, że coś poszło nie tak i za każdym razem, gdy zobaczył mnie przechodzącą niedaleko, zawołał mnie i wyżywał się na mnie uderzeniem w twarz pod pretekstem złych ocen, nie słuchania się mamy, czy późne powrotu do domu. Zawsze coś wymyślił. Matka nic z tym nie robiła, zawsze udawała, że nic nie widziała. Wtedy zaczęłam się ciąć, bo to mnie uspokajało. Gdy krew wypływała z rany w myślach mówiłam sobie, że razem z krwią wypływają ze mnie wszystkie smutki, wszystko co złe. Kiedy miałam siniaki na twarzy od uderzenia ojcowskiej ręki, w szkole mówiłam, że wywaliłam się lub coś. Wtedy cała szkoła śmiała się ze mnie, że jestem kaleką na większą skalę. Na szafkach, drzwiach przeróżnych klas, gazetkach, widniały zdjęcia z moją podobizną. Były wywieszane po każdym nowym siniaku. Nawet moje najlepsza przyjaciółka odwróciła się ode mnie, bo bała się, że z niej też będą drwić. Więc zostałam z tym sama.
        W tym momencie byłam z Justinem na spacerze. Szliśmy w milczeniu. Ptaki w parku kwiliły radośnie. Ja nie miałam się z czego cieszyć. W głowie wyświetlał mi się obraz ojca bijącego mnie, zdjęcia ze szkoły i śmiechy. Ciągle śmiechy. Nagle wybuchłam płaczem. Justin od razu mnie przytuli i uciszał.
– Co się stało ?
– Zabierz mnie stąd. Proszę.
– Dobrze, pójdziemy do mnie.
         Przytulił mnie mocno, wziął mnie na swoje silne ramiona i zaniósł do siebie. Płakałam w jego bluzę. Kiedy wreszcie dotarliśmy, wniósł mnie do domu, a potem do swojego pokoju. Usadowił mnie na łóżku. Usiadł obok i zaczęłam mu wszystko opowiadać od początku do końca. Kiedy skończyłam opowiadać zaczęliśmy rozmawiać. Gadaliśmy całą noc. Spojrzałam na zegarek, widniała na nim godzina 02:31. Zamarłam.
– O matko ! Przecież rodzice mnie zabiją. Muszę iść do domu.
– Nigdzie nie idziesz. Jest noc i nie wiadomo kogo spotkasz na ulicy. Zostaniesz tu. Napisz do rodziców, że przenocujesz u mnie.
– Na pewno ? – spytałam.
– Na pewno – odpowiedział pewny siebie.
– No dobra.
– No to ty będziesz spała na moim łóżku, a ja prześpię się na fotelu by dotrzymać ci towarzystwa. Idę pod prysznic.
– Ok. Ja napiszę do mamy.
– Spoko.


Do : Mama
Jestem u kolegi. Nic mi nie jest. Nie musicie się martwić.



Po jakichś 15 min. Justin wyszedł z łazienki z ręcznikiem owiniętym wokół bioder. Nie zaprzeczam: ma niezłe ciało.
– Twoja kolej. Napisałaś do mamy, że nocujesz u mnie ?
– Tak.
– Ok. Ręczniki są w łazience w szafce. Trzymaj – rzucił mi spodnie dresowe i białą koszulkę – musisz mieć coś do ubrania.
– Dzięki – poszłam w stronę łazienki.
      Zaczęłam się rozbierać. W końcu weszłam pod prysznic, odkręciłam wodę i pozwoliłam, by krople wody otuliły moje ciało. Po chyba 10 min. wyszłam i owinęłam się ręcznikiem. Spojrzałam w lustro i ujrzałam swoją twarz. Wiedziałam na pewno, że nie nadaję się do wszystkiego. Jestem taka słaba. Nagle zaczęłam płakać.
– Czy coś się stało ? – zapytał wchodząc do łazienki z troską w oczach.
– Jestem odrażająca – rozpłakałam się jeszcze bardziej.
– Czemu tak sądzisz ? – otulił mnie ramieniem, a ja oparłam czoło o jego klatkę piersiową.
– Nawet nie potrafię poradzić sobie z problemami. Jestem bezużyteczna. – Nadal nie potrafiłam powstrzymać łez.
– To nie prawda. Dla mnie zawsze będziesz piękna, mądra i silna. Nie słuchaj tych, którzy życzą ci źle. Ludzie nie są warci czyichś łez, a już na pewno nie twoich.
– Dziękuję, że jesteś przy mnie. Nie wiem czy poradziłabym sobie bez ciebie.
– Ważne, że jesteś szczęśliwa. Już wszystko dobrze ? – kochałam go za tą troskę o mnie.
– Tak. Dziękuję.
– Po to jestem. – Jego uśmiech tak mnie rozpraszał, że nie wiedziałam co zrobić. Wychodząc pocałował mnie w czoło.
     Gdy Justin wyszedł z łazienki, zrzuciłam ręcznik i ubrałam się. Weszłam do pokoju i położyłam się do łóżka. Śledziłam ruchy Justina, gdy gasił światło i układał się do snu na niewygodnym fotelu.. Po kilku sekundach spędzonych w ciszy powiedziałam :
– Justin ?
– Tak ?
– Zaśniesz ze mną ?
– Dobrze.
Justin położył się obok mnie i przytulił się. Zasnęliśmy szybko. Wtedy byłam szczęśliwa.

---------------------- :)
I jak wrażenia po kolejnym rozdziale ?? :) Mam nadzieję, że miłe :)
Już niedługo kolejny :D

CZYTASZ = KOMENTUJESZ :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz