czwartek, 7 sierpnia 2014

Rozdział 2

    Jakąś godzinę później skończyliśmy nasze pogaduszki. Opowiedział mi o sobie i o tym jaki ma pech do dziewczyn. Powiedział, że zakochał się w pewnej dziewczynie, ale ona była z nim tylko dlatego, by być blisko jego brata.Justin nie utrzymuje już z nim kontaktu, bo nie chce by to się powtórzyło. Nie chce znowu być okłamywany i wykorzystywany.
Moi rodzice nie potrzebowali mnie. Mówili mi jak bardzo mnie kochają i wgl ale to było jakieś 10 lat temu. Teraz to nawet chyba nawet nie wiedzą, że istnieję. Wchodzę do domu jak cień. Nikt mnie nie przywita. Jestem jak powietrze – niezauważalne dla ludzkiego oka. Chciałabym być dla kogoś ważna. Nie sądzę, by to nastąpiło, ale pomarzyć dobra rzecz. Gdy Justin odprowadzał mnie, zauważył moje zamyślenie.
– O czym tak rozmyślasz ?
– Ja nie rozmyślasz.
– No jak nie ? Przecież widzę, że jesteś nieobecna.
– Przepraszam, po prostu dzisiaj, przed naszym spotkaniem, coś się wydarzyło.
– Co takiego ? – spytał zaciekawiony.
– Spędziłam czas na moście. Tam poznałam chłopaka. Nie wiem czemu, ale on martwił się o mnie. Nawet go nie znałam. Pewnie myślał, że coś sobie zrobię. Nawet przeszło mi to przez głowę, ale nie chciałam dopuścić tej myśli na dłuższy czas, by nie zagnieździła się we mnie i nie rujnowała mnie od środka. Miło było poczuć,że ktoś poświęca ci uwagę. Nie taką, że musi, lecz taką, że chce.
– Pewnie dobrze się czułaś w jego obecności ?
– Tak, ale nie tak dobrze jak przy tobie. – oboje wybuchnęliśmy śmiechem, choć wiedziałam, że to prawda. Miałam nadzieję, że on to wie.

------------ :)
No i 2 rozdział za nami :) Mam nadzieję, że się podoba :)
Nieco krótszy od poprzedniego :)

CZYTASZ = KOMENTUJESZ <33

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz